Obcy w lustrze cover art

Obcy w lustrze

by Andrzej Jachimowski

AI-generated Rap song · 3:10 · 8 plays

Lyrics

Verse 1
Był kiedyś dom i zapach zupy
Garnek cicho nucił w tle
W jego rękach wszystko miało miejsce
Swój sens, swój dzień
Obiad pachniał jak niedziela
Podłoga lśniła aż po próg
Umiał troski zetrzeć ścierką
Z prostych rzeczy robił cud

Pre-Chorus
A potem noc
I dłuższy cień
Szklanka bliżej niż ktoś
Coraz trudniej było wejść
W zwykły dzień
Coraz trudniej złapać oddech

Chorus
Obcy w lustrze
Patrzy dziś
Obcy w lustrze
Nie chce zniknąć
Obcy w lustrze
To już nie on
To już nie on
To już nie on

Verse 2
Potem przyszły długie noce
I wstyd siadł mu przy stole
Coraz częściej szukał winnych
Choć gubił się wciąż
Czepiał się o drobne słowa
O niedomyty talerz, kurz
A pod skórą rosło zimno
I robił się coraz bardziej zły

Pre-Chorus
Mówił: jeszcze jeden raz
Jeszcze jeden pusty łyk
Jeszcze tylko ten hałas
I już
Lecz dom milczał
A on razem z nim

Chorus
Obcy w lustrze
Patrzy dziś
Obcy w lustrze
Nie chce zniknąć
Obcy w lustrze
To już nie on
To już nie on
To już nie on

Bridge
I tylko ściana znała prawdę
Że kiedyś umiał być domem
Że ręce, które dawały ciepło
Same proszą dziś o pomoc
Na dnie kuchni, pod warstwą pyłu
Jeszcze tli się dawny ślad
Jeszcze może wróci imię
Jeszcze może wróci blask

Chorus
Obcy w lustrze
Patrzy dziś
Obcy w lustrze
Nie chce zniknąć
Obcy w lustrze
To już nie on
To już nie on
To już nie on

Make your own song with SoundLab AI