
Potańcówka
by Rafał M
Lyrics
(Intro - ciężki, bujający bas)
Joł, słuchaj, wbijamy na salę,
Dzisiaj nie ma „nie da się”, dzisiaj nie ma „wcale”.
Parkiet czeka, stopy gotowe,
Zostawiamy w domu całą tę głowę.
(Zwrotka 1)
Wbijam na parkiet, w powietrzu klimat gęsty,
Nie patrz na zegarek, tu czas jest nieistotny.
Sąsiedzi, znajomi, każdy tu się gibie,
W rytm basu płyniemy, jak ryby w szybie.
Ktoś tam w rogu pod ścianą? Nie ma mowy!
Wciągam go w tany, bo to styl odlotowy.
Nie szukaj stylu, nie licz kroków, stary,
Tu liczy się energia, a nie jakieś czary-mary.
(Refren)
To potańcówka, ziom, ręce do góry,
Rozbijamy chmury, lecimy przez mury!
Nogi same niosą, bas masuje klatę,
Zapomnij o troskach, wejdź w dobrą datę.
Tańcz, dopóki słońce nie wstanie,
To nasza noc, nasze wspólne wyzwanie!
(Zwrotka 2)
DJ dokłada do pieca, wjeżdża konkretny bit,
Wszyscy wirują, nikt nie chce wyjść w nit.
To potańcówka – czy to wieś, czy to miasto,
Jak muzyka gra, to nie jest ciasno!
Wyluzuj barki, niech biodra pracują,
Tu ludzie ze sobą, a nie przeciwko się czują.
Ktoś się potknął? Śmiech, pionteczka i dalej,
Jesteśmy legendami, co na parkiecie stali!
(Outro)
Tak jest.
Ręce w górę.
Jeszcze raz, powoli, z klimatem.
Potańcówka.
Do rana, ziomek.