
Przygniata!
Lyrics
( Chorus )
Życie znieczulica zawsze jakieś figle plata.
Dzisiaj z tobą jest okej, jutro do spodu przygniata.
Jednym razem było si twardo stąpałeś na szczycie.
Drugim nagle uleciało, i znalazłaś się na dnie.
Wszystko na co pracujemy, wytrwałością i latami.
W jedną chwilę można stracić, nie mieć z tego nic a nic.
Się okaże wtedy z czasem kto na prawdę z tobą jest.
Czy ta miłość to istnieje, jest na dobre i na złe.
Czy przyjaciel nie zostawi zawszę obok będzie stał.
( Verse )
Znowu monotonia szarość codziennego dnia wita.
Co masz zrobić co wiecznie tylko milon pytań.
Nie wiesz już kogo o pomoc zapytać, jesteś sam w glowie zostaje rozkminka.
Jedną chwilę miałeś wszystko świat był bardziej kolorowy.
Byłeś panem swego losu byka schwytałeś za rogi.
Całe to o czym tak bardzo marzyłeś co latami budowałeś, i włożyłeś swój wysiłek.
Duży dom Ona Dzieci wszystko czego bardzo chciałeś.
Ciężką pracą i latami osiągnąłeś cel obrany.
W głowie ciągle tylko sobie powtarzałeś że spierdolić się już nie da na co tak zapracowałeś.
Masz przyjaciół i rodzinę wszystko idzie znakomicie bardzo czujesz wyśmienicie i że stąpasz już na szczycie.
Przyszedł czas mniejszy hajs I tak sobie zarabiałeś.
Zaraz ci dzowni fon mówisz halo cześć Kochanie.
Słysząc to bladniesz w chuj raczej sie nie spodziewałeś.
Że od tak takie coś nagle usłyszysz w sluchawie.
Mam już dość kończę to a nazywa on się Paweł.
Z dnia na dzień prysnąl czar uleciało w jednej chwili.
Z dnia na dzień runął świat zaraz będą z ciebie drwili.
Wczoraj z kimś dzisiaj sam w moment szybko się rozmyli.
Wczoraj brat dzisiaj wróg nagle wszyscy odwrócili.
Co jest pięć nie chcesz tak nagle prawdą między oczy.
Jak masz hajs dużo to, ona oni zawsze są.
A jak masz trochę mniej, to zostaje tylko cień.
Cień po ludziach, co przysięgli że na zawsze aż do śmierci.
Dziś już pustka, pusty dom, nikt nie dzowni zapomnieli.
Było kotku przyjacielu nagle wszyscy odlecieli.
Sam na sam cztery ściany i ta cisza wkoło dym.
Tyle lat ty i ktoś, dziś samotność nic a nic.
Jak to tak można od, co latami tworzyliście, i zagłębiasz się w tym bardzo ciągle szukasz odpowiedzi.
Ale nie ma i nie najdzie nadszedł czas by wziąć się w garść.
Skoro miłość uleciała to nie była prawdziwa.
Jak sie kocha to jak bieda czy jak hajsu mamy w brut.
Jak się kocha to się jest aż do śmierci aż po grób.
Skoro przyjaźń się skończyła to nie była naprawdę.
Z Czasem szydło wyjdzie zawszę kto kolegą kto kutasem.
Odczuwasz tylko ból samotności ciche szepty.
Teraz tylko licz na siebie nie oglądaj już się wstecz.
To nie ty jesteś zły to zepsuty jest ten świat.
Głowa w górę zepnij pas, patrz przed siebie tylko już.
Chuj jej w dupe i im też karma jeńców nie zostawia.
Wiem co mówię, uwierz wiem wiele dużo już widziałem.
Nie ty pierwszy nie nie nie, nie ostatni taki lajf.
Jebać wszystko co na niby odnajdź swój ten lepszy świat.
Trzymam kciuki za każdego kto już jest na samym dnie.
Damy radę bedzię lepiej tylko kurwa trzeba chcieć.
By zaufać komuś znowu ciężko będzie wiem wiem wiem.
Jak już raz ktoś cię faulował to próbować może znów.
I nic na to nie poradzisz bo chuj zawsze bedzię chuj.
Czas wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać kto jest kim.
Nikt za darmo nam nic nie da, nie rozdaje coś od tak.
Tylko na coś ciężką pracą zapracujesz sobie sam.
Nie atencją portalami tym nie zdziałasz nic nie nie.
Na weryfikacje przyjdzie czas i wnet wszystko się okaże.
Kto jest kim komu co dla każdego się coś znajdzie.
( Chorus )
Życie znieczulica zawszę jakieś figle plata.
Dzisiaj z tobą jest okej, jutro do spodu przygniata.
Jednym razem było si twardo stąpałeś na szczycie.
Drugim nagle uleciało, i znalazłaś się na dnie.
Wszystko na co pracujemy, wytrwałością i latami.
W jedną chwilę można stracić, nie mieć z tego nic a nic.
Się okaże wtedy z czasem kto na prawdę z tobą jest.
Czy ta miłość to istnieje, jest na dobre i na złe.
Czy przyjaciel nie zostawi zawszę obok będzie stał.