
Kind of who?
Lyrics
Niby że coooo.
Niby że jaaak.
Za plecami chuje w dupe, a nie prosto mi to w twarz.
Niby że ktooo.
Niby że jaaaa.
Gadaj co chcesz, przecież ty mnie lepiej znasz.
Wiesz co jest pięć, wiesz co i jak, wszystko już o mnie zna każdy z was.
Jestem oszustem, złodziejem też, z tą łatką utożsamiam się przez wiele lat.
Patrzycie na mnie jak na przestępcę, może nim byłem już nim nie jestem.
Pracuję legalnie, zarabiam kesz płacę podatki co jeszcze chcesz.
Dawno skończyłem iść na łatwiznę, pnę się do góry siłą i wiarą.
Założyłem rodzine, defacto już sam ale jest ktoś dla kogo tak gram.
Dla was to mogę być i sam binladen, terrorystą bandziorem to wasze zdanie.
Dla córki jestem jak jakiś supermen, nie wasze a jej słowo jest ważne.
Wszystko co robię to robię dla niej, dla was złodziejem dla niej bohater.
Zdanie obcego nie jest nic warte, rozliczasz za przeszłość, pokutowałem.
Z dala od rodziny półtorej roku siedziałem, i wiesz co ty chamie nie żałowałem.
Trzeba z godnością podchodzić do tego.
Wiedziałem co robię, że konsekwencje poniosę, i to się stało te brzemię uniosłem.
Było minęło to stare dzieję, ja patrzę w przyszłość, ty w przeszłości wciąż tkwisz.
Ja ide na przód ty stoisz w miejscu, a to nontoper mówi się o mnie.
Trudno to życie tak było zawszę ja patrzę przed siebie ty ciągle na mnie.
I kto tu społecznie jest zacofany, zamiast żyć życiem swoim na amen, jeden I drugi zajmuję się kogoś.
Ja coś osiągnę, spełnię marzenia, będę dryfował ponad chumarmi.
A wy przebrzydłe chamiska jebane będzie mi lizać podeszwy jak stanę.
Zatrzymam się tylko jak będzie potrzeba tak byś mógł spojrzeć na mnie kim jestem.
Gdybyś zajmował się tym swoim życiem stał byś koło mnie a nie podemną.
Jaki ten los jest dziwny strasznie że ktoś cię poniża ląduję na dnie.
Być a nie mieć to liczy się dla mnie.