
8 lat prawdy💪
Lyrics
No to na poczatku, przedstawie kilka faktów.
Jak to ja kochałem panią z wielkim egem.
Bardzo dawno temu, jakoś osiem wiosen.
Jechałem na rozmowę, gdzieś chyba piaskowa.
Ty błagałaś wtedy, prosiłaś nie mów mamie.
Jak ja pojechałem, poszłaś na spotkanie, Michał ma na imię, się bawiłaś fajnie.
Jak ja byłem głupi że o tym widziałem, mimo tego dalej ciebie chciałem.
Jakoś pare dni, od tego zdarzenia, pisałaś Wiktorem gościem gdzieś z ośrodka.
Tam nie pisaliście sobie o pierdołach, na spotkania hotel jak wypuszczą gościa.
Dalej u mnie cisza, tak mną zawładnełaś że nic nie zrobiłem.
Znajomość się skończyła, byłem już tym ważnym.
Znaczy wydawało mi się tylko raczej, bo po jakimś czasie akcja znana wszystkim.
Co mi odjebałaś w łóżku wraz z Adasiem, jakby było mało, na następny dzionek waliłaś mu rumaka u jolki na bramie.
Dalej u mnie cisza wybaczone miałaś, wtedy jak mówiłaś, że bardzo przepraszasz.
Kocham tylko ciebie, gdzieś się zagubiłam, jesteś darem dla mnie zesłanym od taty.
Dobra ekstra fajnie, czuję zaszczycenie, myślę że na tyle i wszystko rozumiesz.
Ale się myliłem, bo później na efbe kuba się odezwał, kocham ciebie misiu, tak se pisaliście.
A ja zaślepiony wciąż wierzyłem w nas że Wkońcu znajdziemy ten nasz wspólny wajp.
Gówno i nic z tego, bo był ten najgorszy, o nim te wspomnienia nigdy nie zapomnę.
Też były serduszka buziaczki wysyłane, później na chałupę do niego wbijane.
On kiedyś ci mówił dokładnie przez telefon co ty tam robiłaś u niego takiego.
Poszłaś i się jebłaś lecz dowód brak mi ale to mnie nurtowało aż po dziś dzień.
Wierzę że tak było tyle lat kłamałaś, dałaś zrobić dziecko bo niby kochałaś.
A to gówno prawda, troche się zmieniło później też koledzy byli, imion nie pamiętam, ale takich akcji mieliśmy za wiele.
Teraz to już mówmy o tych niedawnych zdarzeniach.
Jak z dnia na dzień w oczy, tekstem zajebałaś.
Tak po tylu latach, tych co nas łączyły z uśmiechem na twarzy, bez żadnej pokory,że poznałaś Pawła i na nowo z nim życie układać.
Ja cię wciąż błagałem prosiłem byś wróciła, że to twoja zguba i tylko cie zrani.
Pisałaś szyderczo że ty nie żałujesz, kiedyś do mnie tekstem że ja dar od taty.
Potem w moją stronę to samo o tamtym.
Co się okazało jak po jajkach był macany on chciał tylko loda i odrazu czar prysł.
Wnet straciłaś pracę, zero perspektywy, i mnie coś ruszyło nadal cię kochałem.
Chodź może raz jeszcze spróbujemy walczyć.
Wycieczkę zrobiłem byś wyluzowała, zobaczyła wtedy jak bardzo cię kocham.
Wszystko fajnie pięknie, mi oczy mydliłaś, kocham ciebie bardzo że błąd popełniłaś.
Ale jakie akcje były przez ten czas, z Mikołajem wychodziłaś po nocach wracałaś.
Było dużo razy sam z hanką siedziałem a ty się bawiłaś super bardzo fajnie.
Potem do żanetki, zaczęłaś tam jeździć i po nocach 4 dopiero wróciłaś
A ja nadal w tobie zakochany drzwi znów otworzyłem.
A to był początek zazdrość mnie zżerała o tego alan, bo był i palił na twoją osobę.
Tyle razy tam u niego na chałupie a ja sam w tym domu jak pierdolony dureń.
Wtedy już jebałaś, się z nim że aż miło, do domu wracałaś jak by cię nie było.
A ja zaślepiony wciąż twoją osobą, dalej miałem wiarę że będzie nam miło.
I mnie zostawiłaś fakt też nagadałem ale tu już dawno, nic do mnie nie czułaś przystanek zrobiłaś z mojej chaty, uczuciem bawiłaś.
Nagle dowiaduje się od naszej córki że już przedstawiony jako partner nowy.
Ogólnie nic nie miałem, przeczuwałem dawno, że alan wspaniały rucha cię aż mniami.
Ale mnie ruszyło bardzo kurwa mocno, dopiero jak mi nasze dziecko powiedziało fakty.
Że po trzech tygodniach od naszej rozłąki, ty przedstawiasz hani nowego chłopaka.
Ciągle się głowicie skąd dlaczego bunt.
No się kurwa dziwisz Piękna szmatoletto, dziś dziecko z nami jutro już z kolegą.
Nie miałem nic ruszać dać ci ruro spokój, ale takie myki to już jest za dużo.
Ja cię kurwa zdeptam, będzie też bolało.
Tak jak boli bardzo twoje zachowanie, tyle lat przeszłości tyle chwil za nami a ty w przeciągu pół roki zrobiłaś mnie dwa razy.
Gdzie ta kurwa miłość co tak ją głosiłaś ja dla ciebie wszystko osiem lat znosiłem, cały oddawałem, wypłatę w twoje ręce.
Za ciebie bym zabił kogoś własnoręcznie, a ty takie ciosy raz po drugim szmato, nie wybaczę nigdy, jesteś dla mnie martwa karma cię dopadnie poczujecie w końcu prawde.
Jesteś niby matką mojej pięknej hani.
Teraz co kawałek jaki będe pisał, na każdym wspomniana będziesz nie zamilknę.
Dopiero poczujesz, kim mnie uczyniłaś.
Predator jebany będzie ciebie gnoił, zasługujesz co najwyżej na chuj w dupe i to tyle.
( Bridge )
Hatfu za to wszystko Hatfu ci na pysk.
Nie będę cię wielbić co każdą niedzielę